Milion słońc - Beth Revis

W powieści dzieje się bardzo dużo. Starszy ma mnóstwo problemów na głowie, dodatkowo ktoś próbuje zdyskredytować go w roli przywódcy. Cierpią na tym jego relacje z Amy, zdaje się nie zauważać z jakimi problemami boryka się dziewczyna. On sam nie może czuć się bezpiecznie, nie ma zbyt wielu zwolenników po swojej stronie, a pozbawieni fidusa mieszkańcy stają się bardzo kłopotliwi.
Widać, że starszy nie daje sobie rady z ogarnięciem wszystkich problemów, do tego wszystkiego dochodzi sprawa z Orionem, który pozostawił po sobie dość dziwne zagadki, prowadzące do… Tego Wam nie zdradzę!
Amy natomiast, absolutnie nie może czuć się bezpiecznie. Wciąż wytykana palcami przez swoją odmienność, teraz spotyka się z jawną agresją i nienawiścią. Dodatkowo jest cały czas zagrożona przez ataki jednego z mieszkańców, Luthera. Każde spotkanie z nim nie kończy się zbyt szczęśliwie. Nie może też zawsze liczyć na pomoc Starszego, który ma przecież wiele problemów na głowie. Orion właśnie z myślą o niej pozostawił wskazówki, wiodące do rzeczy, której oboje ze Starszym się nie spodziewali.
Ostatecznie, po ukończeniu książki, jestem zadowolona. Kolejne morderstwa i spuścizna Oriona dodają smaczku całej tej historii. „Im głębiej w las, tym więcej drzew”, to powiedzenie idealnie pasuje do treści książki. Jedna zagadka pogania drugą, tajemnice się piętrzą, a na życie bohaterów w dalszym ciągu ktoś czyha. Było parę momentów, w których zakręciła mi się łezka w oku. Było emocjonująco i bardzo poruszająco. Na szczęście, większość niejasności zostaje rozwiązana, ale pojawiają się zupełnie nowe zagadki i niebezpieczeństwa. Ale o tym, przekonam się w części trzeciej.
Reasumując, książka w dalszym ciągu trzyma poziom. Co za tym idzie, jest godna polecenia tak samo, jak jej poprzedniczka. Jeżeli daliście się jej wciągnąć, to ostatecznie musicie sięgnąć po „Milion słońc”. Mam tylko cichutką nadzieję, że na część trzecią, nie będzie nam dane już tak długo czekać!