Czarownik Iwanow (Kroniki Jakuba Wędrowycza #2) - Andrzej Pilipiuk

Jeśli Jakuba można nazwać bohaterem pozytywnym (mam poważne wątpliwości), to teraz na scenę polskiej wsi wkracza bohater negatywny, czyli tytułowy Iwanow. Jest to czarownik, z którym to właśnie Jakub będzie musiał się zmierzyć. Bo kto, jeśli nie on, uratuje rodzinne Wojsławice przed opętanym szaleńcem, który chce zrobić jedną wielką rozpierduchę? Wędrowycz będzie miał nie lada problemy z rosyjskim przybyszem, a nie ułatwią mu tego zadania na pewno lokalne organy ścigania, które bez przerwy depczą mu po piętach.
Przeczytałam dość szybko, może nie z zachwytem, ale i bez specjalnych męczarni. Uważam, że ta część jest ociupinkę gorsza od "Kroniki..." Autor jakby odmienił postać Jakuba, który staję się świadomym swojej roli egzorcystą.Alkoholu, czyli bimbru i piwa "Perła" jakby mniej, za to więcej klimatu Wojsławic, wsi w której mieszka Jakub. Wyszło to na dobre książce, jak i Jakubowi. Jego zapędy jako bimbrownika wcale nie zmalały, ale dzięki mądremu eksploatowaniu tego motywu przez autora Jakub, wraz ze swoim hobby, nie stał się nudny.
Pilipiuka można albo lubić albo nie. Ja zaliczam się do grona osób, które uwielbiają twórczość tego pisarza. "Czarownik Iwanow" to książka pełna humoru, radości, przymrużenia oka. Lekka. Warto przeczytać :D