Dziecioodporna - Emily Giffin

Spodziewałam się głębszego podejścia do tematu. Młoda kobieta nie chce mieć dzieci. Rozumiem, ma takie prawo. Zawarła umowę z mężem, któremu się jednak odmieniło. Dochodzi do rozwodu. Bohaterka uświadamia sobie, że kocha męża tak mocno, że skłonna jest urodzić dziecko dla niego. Pokrętna motywacja. Tak jak i przyczyna, dla której wcześniej tych dzieci mieć nie chciała. A właściwie brak przyczyny. Wygodnictwo? Niechęć do zmian? Jakieś to wszystko letnie, płytkie. Brakuje iskry, dramatyzmu, dyskusji nad problemem-merytorycznej, namiętnej, wściekłej, może feministycznej. Brakuje słów o odpowiedzialności za nowe życie i to nie w fazie pieluch tylko np. nastolatka. Wszystko przepływa pomiędzy palcami...
Bardziej podobała mi się książka "Pewnego dnia".