Romans na receptę

Romans na receptę - Monika Szwaja

Główną bohaterką jest Eulalia – kobieta po pięćdziesiątce, reporterka telewizyjna. Prywatnie matka dorosłych już bliźniaków posiadająca swój mały domek, samochód i rodzinkę, która dba o to by nie zabrakło jej wrażeń. Był jeszcze mąż, który jednak pewnego dnia poszedł sobie w długą… Pewnego dnia nieco podłamana kobieta prosząc o radę znajomego psychologa otrzymuje zalecenie przeżycia romansu… Ku swojemu własnemu zdumieniu niebawem zakochuje się…
Sięgając po „Romans na receptę” przygotowałam się na coś w najlepszym razie w marę zjadliwego i przeciętnego. Tymczasem lektura okazała się być bardzo przyjemna. Po pierwsze dlatego, że napisana jest w sposób niezwykle humorystyczny. Duża dawka śmiechu gwarantowana. Szwaja posiada niezwykle lekkie pióro i jest niewątpliwie pomysłowa. Perypetie głównej bohaterki i jej rodzinki zostają najpierw zmyślnie i porządnie poplątane, a potem są stopniowo rozplątywane. Ponadto Szwaja w niesamowity sposób przedstawiła w „Romansie…” typowo kobiecy sposób myślenia i – co jest sporym atutem – uczyniła to w sposób ciekawy i humorystyczny.
Podsumowując: nie jest to lektura ambitna i nie należy od niej oczekiwać zbyt wiele. Natomiast jest idealna na nudę. Czyta się szybko, lekko i przyjemnie. I można się przy niej nieźle uśmiać, a co za tym idzie zapomnieć na chwilę o szarości dnia codziennego. Dla zabicia czasu lub gdy przyjdzie po prostu chęć przeczytania czegoś lżejszego – serdecznie polecam.