Kot, który wyczuł pismo nosem

Kot, który wyczuł pismo nosem - Lilian Jackson Braun

Rajd Szlakiem Starych Kopalni. To najnowsza atrakcja w okręgu leżącym czterysta mil na północ od wszystkiego. Moose County stawia na autopromocję. I promuje to, co ma najlepszego.
..."W Moose County znajdowało się dziesięć opuszczonych kopalni, z których część pochodziła jeszcze z 1850 roku. Dzięki górnictwu i przemysłowi drzewnemu przed pierwszą wojną światową był to najbogatszy okręg w kraju. Teraz niezagospodarowane tereny wyeksploatowanych szybów otoczono wysokimi ogrodzeniami z drucianej siatki. Na tablicach ostrzegawczych widniały czerwone napisy – NIEBEZPIECZEŃSTWO – ZAKAZ WSTĘPU! W centralnym miejscu każdej kopalni znajdowały się stare wieże – podniszczone drewniane konstrukcje, mierzące ponad dziesięć metrów wysokości. Pod względem architektonicznym przypominały skupisko szop ustawionych jedna przy drugiej. Czasopismo poświęcone turystyce nazwało je „kubistycznym dziełem sztuki – tak brzydkim, że aż pięknym!”...
Jednak teraz chluba Moose County jest zagrożona! Okręg nawiedziła koszmarna susza. Gdy w okolicy wybuchają pożary zagrażające zabytkowym zabudowaniom kopalni mieszkańcy postanawiają wystawić ochotnicze warty. I powołują do życia Obywatelski Patrol Przeciwpożarowy. Ochotnicy w czasie trzygodzinnych wart objeżdżają wyznaczone trasy. Jeśli tylko zauważą gdzieś w lesie dym, od razu dają znać straży pożarnej. Wydaje się więc, że nic złego nie może się wydarzyć. Lecz jak to zwykle w takich przypadkach bywa, jest zupełnie inaczej…
Kot, który wyczuł pismo nosem (2001) to już dwudziesta trzecia książka opowiadająca o śledztwach prowadzonych przez dwa syjamczyki, Koko i Yum Yum, oraz ich równie wąsatego pana – Qwillerana. Akcja powieści rozgrywa się równo w miesiąc od wydarzeń opisanych w Kocie, który obrabował skarbonkę. Mamy więc październik, a właściwie końcówkę października, ale tegoroczny październik jest jak na Moose County nietypowy. Tereny leżące czterysta mil na północ od wszystkiego zaatakowała nienotowana od lat jesienna susza. Jednak Qwill nie daje zwieść się pogodzie i na wszelki wypadek już teraz przenosi się ze swojego stylowego składu jabłek do zimowego domku w Indian Village. Jego nowym sąsiadem jest Kirt Nightingale. Postać barwna o tyle, że tak jak w poprzednim tomie mieliśmy do czynienia z handlarzem biżuterią, tak tu mamy handlarza książek. Zresztą książki w ogóle są drugoplanowym bohaterem tej powieści. Jest o nich głośno, bo i nieszczęście spotyka ich największego miłośnika w Pickax. O kim mowa? Nie zdradzę. Choć miłośnicy cyklu pewnie już mają na myśli kilka kandydatur.

W tej powieści dzieje się naprawdę wiele. Też dlatego, że wiele spośród znanych czytelnikom postaci pojawia się na kartach książki. Mamy więc szansę dowiedzieć się, co się u nich działo, od czasu, kiedy ostatnio ich widzieliśmy. Tak, tak – ta książka to skarbnica plotek. Jest lekko i zabawnie. I jest wciągająco. I naprawdę bardzo przyjemnie. Kolejne tomy przede mną. I chyba się za nie szybko wezmę ;)