Dziady

Dziady - Adam Mickiewicz Nie miałam w planie pisać recenzji Dziadów, bo jakbym miała to musiałabym się rozwodzić nad każdą przeczytaną częścią, a to tak jakby pisać recenzje jakiegoś rozdziału w książce. A wszystkie części Dziadów tworzą jedną całość, choć na lekcjach języka polskiego są omawiane poszczególne części. To co tutaj napiszę nie będzie też recenzją, a raczej podsumowaniem całej lektury, która zajęła mi właściwie parę lat. Nie chcę pisać o sensie i ogólnej fabule Dziadów, oraz przełożenia ich treści na ówczesne czasy. No więc krótko… Zaczęłam od części II, bo jakby nie było jest początkiem całego poematu. Część II właściwie najbardziej utkwiła mi w pamięci, a to dzięki temu, po dziesiątkach prób i słuchania fraz oraz oglądania poszczególnych obrazów trudno nie zapamiętać. Potem nastąpiła lektura III cz. Dziadów. Też coś z tego zapamiętam, choć muszę przyznać, że po przeczytaniu dramatu nie wiele zrozumiałam i dopiero streszczenie dało mi jakiś konkretny obraz. Dzięki kilku lekcjom poznałam znaczenie sytuacji, przez co mogę podziwiać Mickiewicza, że potrafi tyle historii umieścić w tych słowach. Pozostałe części przeczytałam już dobrowolnie. Część IV przez to, że brakowało mi jakieś lektury podczas drogi powrotnej komunikacją miejską. I powiem, że tą część jakoś mi najłatwiej się czytało i rozumiało. Część Widowisko zaliczyłam dzisiaj z myślą o napisaniu tego podsumowania, najgorzej mi z tą poszło ze wszystkich.