Czy pani mieszka sama?...

Czy pani mieszka sama?... - Magdalena Samozwaniec Xenia,młoda dziennikarka,po przyjeździe do Warszawy,zamieszkała „kątem „,u swojej ciotki.W maleńkim mieszkanku musiała znosić obecność rozwydrzonego Acusia,wnuka ciotki i jego bałaganiarskiej matki.Nie były to wymarzone warunki.Xenia rozpoczęła,więc poszukiwania innego locum.Rychło okazało się jednak,że szanse na pokój przy rodzinie mają tylko mężczyźni.Są podobno mniej krępujący,nie myją się zbyt często i nie gotują.Na sztański pomysł,przeistoczenia się w chłopaka,wpadła po znalezieniu,na ulicy,legitymacji jakiegoś dziennikarza.Xenia,dziewczyna wysportowana,o niezbyt wybujałych kształtach,nie miała z tym większego kłopotu.Był to strzał w dziesiątkę.Już następnego dnia przeprowadziła się do przyzwoitego pokoiku,a właścicielka,wraz z córką Edytą,były zachwycone uprzejmością i delikatnością swojego nowego lokatora.Xeni ciążyła wprawdzie ta mistyfikacja,ale nie było innego wyjścia.Po jakimś czasie zapragnęła,choć na chwilkę,ubrać się w ładne ciuszki,pomalować usta i być adorowaną przez kogokolwiek.Pomocnym okazał się Józek, kolega z pracy,zgadzając się na wspólny dancing.Zabawa zapowiadała się świetnie.Poznali tam bardzo miłego,przystojnego człowieka,któremu Xenia najwyraźniej wpadła w oko.Niestety,w lokalu,przypadkiem,znalazła się również Edyta z matką ,która najwyraźniej szukała dla córki męża.Nie można było dopuścić do tego,aby rozpoznały w Xeni swojego lokatora.Zmusiła Józka do tańca z Edytą,a sama,tymczasem uciekła.Nie pożegnała się nawet z przystojnym nieznajomym.Nie przewidziała,że Józek zakocha się w Edycie,a po jakimś czasie zapragnie się z nią ożenić.Dotykało jej to bezpośrednio,ponieważ nowożeńcy zaplanowali zamieszkać w,dotychczas wynajmowanym, pokoju.Rozpoczęło się znowu beznadziejne przeszukiwanie ogłoszeń. Do złego nastroju Xeni przyczyniały się też wspomnienia o porzuconym,na parkiecie,nieznajomym.Myślała o nim coraz częściej.Los nie był jednak tak bardzo nieprzychylny.Pewnego dnia,Józek spotkał na mieście nieznajomego z dancingu.Miła pogawędka w kawiarni wyjaśniła,że młody człowiek o imieniu Hektor,jest pracownikiem handlu zagranicznego z przydziałem na własną kawalerkę w Warszawie.Najważniejsze jednak było to,że nie może zapomnieć o Xeni.Józek z ochotą podał adres redakcji,gdzie Xenia codziennie redagowała swoją rubrykę,w bardzo poczytnym piśmie.Spotkanie Hektora z Xenią nie odbyło się tak jak w romasie.Zetknęły się ze sobą dwie rogate dusze,dwie indywidualności.Minęło jeszcze trochę czasu,obfitującego w różne nieporozumienia, zanim ta dwójka postanowiła się pobrać. W dniu ślubu,po skromnym przyjęciu,wprowadzili się do,otrzymanej właśnie,kawalerki Hektora.Przeprowadzka zakończyła się późnym wieczorem.Gdy w końcu wszystko już,jako tako,poustawiano,Xenia rzuciła się mężowi na szyję.W zamian doczekała się tylko szerokiego ziewnięcia .Po chwili Hektor już spał.Nie tak wyobrażała sobie swoją noc poślubną.Przecież pracowała tak samo ciężko.Też jest zmęczona.Z politowaniem spojrzała na ukochanego i sama do siebie rzekła : „ Ach,ci mężczyźni! Nic z nimi nie można zaplanować,nic przewidzieć.A jakie to nieodporne; typowa płeć nie tyle „ brzydka”,co „słaba”.