Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek

Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek - Paweł Beręsewicz Chciałoby się powiedzieć: jaki to banalny, wręcz nudny w swojej powtarzalności schemat! Wyczerpany już i wykluczający inwencję, przewidywalny i nieznośnie stereotypowy… Do klasy Jacka Karasia trafia nowa dziewczynka – Kaśka Kwiatek. Ponieważ chwilowo wolne miejsce znajduje się tylko obok naszego bohatera, nowa usiądzie z nim w ławce. A dalej wszystko potoczy się jak w odwiecznym szablonie – między postaciami zaiskrzy (choć oczywiście niekoniecznie równocześnie – to warunek niezbędny chyba dla dramaturgii akcji), młodzieńcze perypetie okołomiłosne zakończą się happy endem. Cóż ożywczego może być w tym motywie? Paweł Beręsewicz udowadnia, że wyzyskując ten scenariusz można stworzyć świetną humorystyczną minipowieść dla maluchów. Z werwą przedstawia losy szkolnych kolegów, dowcipnie komentuje ich poczynania (wkładając liczne zabawne uwagi w usta głównego bohatera, co nadaje całości rysu autoironicznego), żartuje i odświeża dawne literackie rozwiązania. Kaśka Kwiatek jest zupełnie inna niż reszta dziewczynek. Przede wszystkim przyjechała właśnie z Nowego Jorku. Nie należy do specjalnie nieśmiałych, nie zachowuje się jak „nowa” – zamiast nerwowo skubać bluzkę, rozsyła ciekawe (a nawet ciekawskie) spojrzenia. Pewna siebie i przebojowa Kaśka Kwiatek błyskawicznie podbija serca męskiej części klasy. Jest piekielnie ironiczna i błyskotliwa – co w połączeniu z pozostałymi cechami jej charakteru stanowi spore utrudnienie dla przeciętnego, zwykłego chłopaka. Bo Jacek nie wyróżnia się niczym specjalnym. Nie zachwyca urodą, cięte riposty przychodzą mu do głowy zbyt późno, by mógł komukolwiek zaimponować – właściwie w każdej konkurencji przegrywa z którymś kolegą z klasy. A do tego to okropne rodzinne przezwisko… który heros chciałby być publicznie nazywany Pimpusiem? Jak ma zwrócić na siebie uwagę Kaśki Kwiatek? Opracowuje kilka misternych planów. Jacek jest jednocześnie głównym bohaterem i narratorem książeczki. Kiedy zdaje sobie sprawę, że podoba mu się Kaśka, postanawia zainteresować ją swoją osobą. Pomysłów mu nie brakuje: od tych klasycznych i najbardziej fantazyjnych (wyratowanie Kaśki z pożaru) po wykorzystanie codziennych możliwości (wspólne pisanie referatu czy wyprawa na majówkę) – złośliwość losu uniemożliwia mu jednak za każdym razem przekonanie do siebie Kaśki Kwiatek. Jak ma zakochać dziewczynę? Beręsewicz znakomicie operuje humorem sytuacyjnym, ale w książce „Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek” wykorzystuje też trochę żartów słownych. Humor tomu jest humorem najwyższej próby – wysublimowanym i myślącym. Bohater popełnia błędy – ale i sam je dostrzega i opisuje. Wprawdzie zawsze po fakcie – ale liczą się intencje… Niepowodzenia wytrwałego zakochanego wieńczą zawsze drobne sukcesy jego kolegów – rywali w wyścigu o względy Kaśki Kwiatek. Kaśka jest dziewczyną marzeń – zna się na piłce nożnej i nie boi się dżdżownic. Trudno jej niestety czymkolwiek zaimponować. Autor książki odwołuje się tylko do prawdopodobnych wydarzeń, nie ma tu wątków fantastycznych czy nierzeczywistych, wszystko jest realne. No, może poza sporą inteligencją i takąż dawką zdrowego rozsądku oraz wytrwałością głównego bohatera. Zakończenie też nie jest przewidywalne – na dobrą sprawę Beręsewicz przyciąga do siebie czytelników także tym, że nie sposób domyślić się, co się wkrótce wydarzy. „Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek” to namiastka dorosłych powieści obyczajowych (czy historii dla nastolatków) – skierowana do maluchów. Zabawna, szybka historia zainteresuje dzieciaki – pojawią się tu czasem motywy dotyczące każdego „przeciętnego” dziecka, kłopoty z przezwiskami rodzinnymi czy docinkami kolegów, prymitywne rozrywki tychże, drobne złośliwostki lub rodzice przynoszący swym zachowaniem wstyd: między wierszami przemyca Beręsewicz te trudności wieku dziecięcego. Ale nie przedstawia nowatorskich rozwiązań, zostawia te kwestie na uboczu. U Beręsewicza właściwie nie ma zła i rzeczywistych, przynoszących smutek problemów. W tej powieści wszystko jest optymistyczne, pogodne i ciepłe. I na tym między innymi polega sukces książki „Jak zakochałem Kaśkę Kwiatek”. To jedna z tych historii, które młodemu czytelnikowi warto polecić – przynosi uśmiech i wytchnienie, uspokaja i bawi. Wartka, jednokierunkowa akcja pozwala utrzymać zainteresowanie maluchów. Jest Beręsewicz odkrywczy, kreatywny i komiczny. Napisana prostym językiem opowieść przypadnie do gustu odbiorcom.