Wilczy amulet

Wilczy amulet - S. Andrew Swann Wraz z przeczytaniem ostatniej strony książki „Wilczy amulet” ciśnie się na usta stwierdzenie: dobre! Z gracją skrojona fabuła, będąca konglomeratem horroru, romansu, powieści historycznej i przygodowej à la Sienkiewicz czy współczesny nam Komuda, przenosi tego, kto zechce porwać się jej prądowi, w kuluary średniowiecznego zakonu krzyżackiego (zasiedlającego obszary pruskie, dziś stanowiące część państwa polskiego) poskramiającego bestie, które niegdyś były jego narzędziem walki z wrogiem. Drugą część stworzonej przez Swanna historii wspierają dwa silne filary narracyjne. Pierwszym z nich jest logicznie skonstruowana fabuła, której obce są sztucznie wygenerowane wątki, tzw. „zapychacze stron”, a także niespójności. Odkrywając wers po wersie losy bohaterów, nabywamy pewności, że obcujemy z solidnym i dobrym warsztatem, a nie z, co niestety nagminne w omawianym gatunku, płyciznami intelektualnymi. Drugim asem w rękawie, który skrywa autor „Apotheosis Trilogy”, jest niebanalna kreacja bohaterów. Ich rys osobowościowy, choć stworzony na potrzeby świata fantasy, jest jak najbardziej ludzki, skonstruowany ze świetnym wyczuciem psychologicznym. Taką postacią jest chociażby Maria – kobieta, która uczyni w uporządkowanym dotąd świecie jednego z zakonników, Josefa, spore zamieszanie. Jej podwójne oblicze, skrywana natura jest fascynująca, zaś pęd ku eksplorowaniu wątków stricte dotyczących jej osoby sprawia, że książkę tę dosłownie pożera się w jeden wieczór. Powieść jest autonomiczna wobec poprzedzającego ją „Wilczego miotu”. Żeby w pełni rozsmakować się w jej lekturze wcale nie musimy powracać do pierwocin historii, czyli tego, co w kontekście akcji „Wilczego amuletu” działo się sto lat wcześniej. Bezsporny jest również fakt, że jeśli klimat średniowiecza przedstawionego przez Swanna przypadnie nam do gustu, z pewnością sięgniemy po „Wilczy miot”. Trzeba przyznać, że twórca „Broken crescent” mocno zrewaloryzował motyw wilkołaka i wcielił go w zupełnie odmienne realia historyczne. Z rycerzy zakonu krzyżackiego uczynił próżnych eksperymentatorów z siłami natury, który muszą stawić jej czoła i poskromić bestie zrodzone z jej łona, tym samym powołując do istnienia instancję wolfjegrów, wilczych inkwizytorów – pozbawionych litości łowców, brutalnie tłamszących każdy przejaw buntu. Spodziewajmy się zatem naprawdę emocjonującej historii. Potężny zastrzyk adrenaliny podczas lektury nie ominie nikogo. Warto go zaaplikować.