Pięć spadkobierczyń, które potrafią skomplikować najprostsze sprawy.

Natalii 5 - Olga Rudnicka

To pierwsza książka Olgi Rudnickiej, którą przeczytałam. A czyta się ją przysłowiowym, jednym tchem i czeka się, co będzie dalej. Najbardziej zachwycające w tym wszystkim są oczywiście Natalie, pięć zupełnie różnych charakterów zamkniętych w jednym domu to musi być mieszanka wybuchowa. Dopiero z czasem zauważamy, że mimo różnic da się zauważyć te same geny u całej piątki. Na początku miałam problem z rozróżnianiem dziewczyn, nawet kiedy wymyśliły jak będą się zwracać do każdej z nich, żeby nie było pomyłek. Potrzebowałam chwili żeby się w tym rozeznać, jak i każdy, kto znalazł się w ich pobliżu.Nie sposób ich nie polubić. Nawet przy tym początkowym chaosie już wiemy, że przyjdzie nam się bardzo zżyć z bohaterkami i razem z nimi przeżywać nadchodzące wydarzenia. A już ich ojciec zadbał o to, żeby miały pełne ręce roboty, prawdopodobnie przeczuwając, ze w innym wypadku mogłyby się zwyczajnie pozabijać. Wątek kryminalny mamy tutaj trochę w tle i z przymrużeniem oka, bo przy siostrach Sucharskich nawet napad z bronią w ręku wypada mało poważnie.

Rewelacyjnie stworzone zostały postacie pięciu sióstr - indywidualności, tak różne, że nie sposób ich pomylić pomimo tego samego imienia i nazwiska. Książka jest rewelacyjna, polecam ją każdemu, kto lubi literaturę pogodną, wesołą, nie dla ponuraków.